w Wenecji

Nie było mnie tu dosyć długo, a zbliża się roczek bloga! Na Instagramie mówiłam, co się u mnie ostatnio dzieje. W skrócie – MAGISTERKA. Dzisiaj ciąg dalszy przewodnika po Wenecji w 3 dni. Dwa miesiące temu (!!!) pisałam Wam o przyjeździe do tego wyjątkowego miejsca i moim początkowym rozczarowaniu. W tym poście opowiem Wam o momencie, w którym zachwyciłam się Serenissimą, którą wspominam z nostalgią. Przywiozłam z Wenecji mnóstwo miłych zdjęć i pięknych fotografii. Zdjęcia na Instagramie z tego wyjazdu Wam się spodobały, dlatego tych, którzy jeszcze ich nie widzieli zapraszam na moje konto.

Przewodnik po Wenecji cz. 1 – zacznij tutaj!


Zwiedzanie – dzień 2.

Dzień drugi zaczęliśmy dość wcześnie, bo o 5 rano. A nawet o 4, bo tej niedzieli nastąpiło przestawienie czasu. Co ciekawe, we Włoszech też przestawiają zegarki, co boleśnie na sobie doświadczyłam, kiedy szykowałam się na naszą sesję ślubną, główny powód wypadu do Wenecji.


Sesja ślubna w Wenecji

Planowanie sesji zagranicą to wyzwanie, dlatego chcę napisać o tym osobny artykuł. Przyznam jednak, że było to wyjątkowe uczucie. O świcie Wenecja była pusta, a chodząc po niej w mojej balowej sukni ślubnej z trzymetrowym welonem i diademem, czułam się jak królowa. Wtedy też zachwyciłam się tym nietypowym miastem i jego wąskimi uliczkami, licznymi mostkami i kanałami zaskakującymi za rogiem. Bez turystów przepychających się z każdej strony to miasto ma w sobie mnóstwo uroku. Poranek powitał nas słońcem, dzięki czemu zdjęcia wyszły bajeczne.

Kawiarnia Florian

Jeśli mielibyście wybrać się w jedno miejsce na kawę w Wenecji, z ręką na sercu polecam Caffè Florian. To najstarsza na świecie kawiarnia z 1720 roku mieści się na placu Świętego Marka tuż obok bazyliki o tym samym imieniu. Piłam tam najdroższą i najlepszą kawę w życiu – puszyste, mocne cappuccino kosztowało 10 euro. Jednak samo wnętrze, jego historia oraz jakość serwowanego jedzenia sprawiają, że trzeba tam zajrzeć. Dodatkowo miejsce to uwieczniliśmy podczas sesji ślubnej, przyciągając ciekawe spojrzenia przechodniów.

w Wenecji
w Wenecji
w Wenecji

Gondola

Kolejną atrakcją podczas sesji był rejs gondolą. Kosztował on 100 euro za dłuższą przejażdżkę z Molo San Marco pod słynnym Ponte dei Sospiri. Opłata za rejs gondolą jest wysoka, ale obejmuje od 1 do 6 osób. Na naszej trasie mijaliśmy również dom Vivaldiego i Casanovy. Było to ciekawe doświadczenie, szczególnie w strojach ślubnych. Ludzie na każdym mostku, pod którym przepływaliśmy, wiwatowali na nasz widok, śpiewali i krzyczeli życzenia po włosku i angielsku. Oczywiście robili nam też zdjęcia i cieszyli się, gdy im odmachiwaliśmy. Sam strój uczynił z nas celebrytów! 😀 Wracając z sesji, trafiliśmy na polską wycieczkę, która zrobiła sobie z nami zdjęcia. Tego dnia uśmiech nie schodził mi z twarzy, bo sesja przerosła moje wszelkie oczekiwania.

w Wenecji

Burano

Po jakże udanej sesji zdjęciowej przebraliśmy się w nieco wygodniejsze ubrania, aby popłynąć na wyspę Burano. Jest to wyspa z kolorowymi domkami. Malowano je w ten sposób, by rybacy wracający z połowów mogli trafić do swojego domu podczas często panujących w tym regionie mgieł. Wysepka jest malutka, dlatego na jej zwiedzanie przeznaczyliśmy jedynie 3 godziny. Ponad godzinę zajęło nam samo szukanie miejsca do zjedzenia – wszystkie restauracje były pełne w to słoneczne niedzielne popołudnie.

Na Burano dopływa się tramwajem wodnym (vaporetto) nr 12, który wypływa z Molo San Marco. Rejs z cudnymi widokami trwa około godziny. Więcej praktycznych informacji, z których sama korzystałam, doczytałam tutaj.

w Wenecji
w Wenecji
w Wenecji

Kawiarnia na Campo dei Miracoli

Nie wiem, jak to się stało, ale wracając, dopłynęliśmy do Wenecji od strony Fondamenta Nove. Przeszliśmy się więc w stronę hotelu i trafiliśmy na uroczy plac z kościołem Santa Maria dei Miracoli (Matki Boskiej Cudownej). Kwitło na nim drzewo, a Włosi leniwie popijali aperitivo. Dołączyliśmy do nich i sami zatrzymaliśmy się w MarMi’s Cafe na lampkę Aperola Spritza z widokiem na urokliwy kościół. Tuż obok w kanale przepływały gondole, a jeden z gondolierów śpiewał po włosku. Zachodziło słońce, był ciepły niedzielny wieczór i doświadczyłam wtedy prawdziwego dolce far niente, słodkiego nic nierobienia. Termin ten wymyślił sam Casanova, który jak wspominałam, mieszkał w Wenecji, więc to nie mógł być przypadek!

w Wenecji
w Wenecji

Ca’ d’Oro o zachodzie słońca

Po odpoczynku w kawiarni ruszyliśmy w stronę Ponte di Rialto, przy którym mieszkaliśmy. Słońce nadawało złoty kolor budynkom wzdłuż Canale Grande i zachwycił nas widok jednego z nich, Ca’ d’Oro, a więc Złotego Domu.

w Wenecji
w Wenecji
w Wenecji
Pierwszy budynek od prawej to właśnie Ca d’Oro

San Marco i wyspa Dorsoduro nocą

Ostatniego wieczoru w Wenecji musieliśmy wybrać się w stronę pięknej świątyni Santa Maria della Salute na weneckiej wyspie Dorsoduro. Zaczęliśmy od odwiedzenia Piazza San Marco, którego wieczorem opuściły już tłumy jednodniowych turystów. W Caffè Florian grał kwartet smyczkowy, a muzyka niosła się na cały plac. Potem przeszliśmy się do Ponte dell’Accademia. Spacerowaliśmy dosyć niespiesznie, więc zanim dotarliśmy do kościoła z charakterystyczną kopułą, zapadł już zmrok. Miło było stanąć „na krawędzi” wyspy Dorsoduro, gdzie brzegi zbiegały się w wąski trójkąt. Światła migały w Canale Grande i słychać było chlupanie wody o brzeg. Pachniało jak nad morzem, co było bardzo relaksującym doznaniem.

w Wenecji
w Wenecji

Wracając, zatrzymaliśmy się w restauracji na lampkę wina. Usiedliśmy na zewnątrz i cieszyliśmy się ciepłym wieczorem. Dochodziła 22, a w lokalu wciąż kręcili się Włosi.

Zwiedzanie – dzień 3.

Ostatni poranek rozpoczęliśmy od wymeldowania się z apartamentu około 11. Przed nami był cały dzień poruszania się z walizkami, więc co jakiś czas zatrzymywaliśmy się, żeby odpocząć w kawiarniach.

Śniadanie z widokiem na Ponte Rialto

Naszą gastronomiczną wycieczkę tego dnia rozpoczęliśmy od śniadania w Riva Rialto na Riva del Vin z widokiem na mój ulubiony Ponte di Rialto, przy którym mieszkaliśmy. Jedząc rogalika (cornetto, ale w Wenecji częściej nazywano go brioche) i pijąc, cappuccino obserwowaliśmy, jak budzi się miasto. Rozbawił nas widok karetki na sygnale i dostawy DHL płynących na łódkach. To miasto rządzi się własnymi prawami!

w Wenecji
w Wenecji

Ciak

W trakcie spaceru w kierunku Piazzale Roma, skąd odjeżdżaliśmy autobusem na lotnisko, zajrzeliśmy na plac San Polo. Chwilę później odnaleźliśmy urokliwe bistro Ciak. Usiedliśmy tam na kawę i aperitivo. Do drinka dostaliśmy w cenie smaczne kanapeczki z pastą rybną i prosciutto.

w Wenecji
w Wenecji
w Wenecji

bArCollo

Jednym z moich ulubionych miejsc podczas całego wyjazdu była restauracja Barcollo. Zjadłam w niej pyszne spaghetti z owocami morza, spoglądając na kościół z okazałą kolumnadą (Chiesa di San Nicola da Tolentino) i popijając lokalne prosecco. Polecam Wam zatrzymanie się w tym miejscu, jest tam świetna obsługa i znajduje się bardzo blisko Piazzale Roma.

w Wenecji
w Wenecji
w Wenecji

Powrót do Warszawy

Lecieliśmy z lotniska Marco Polo liniami Lot – dzięki Skyscanner znalazłam bilety w bardzo korzystnej cenie, o czym pisałam w artykule z poradami o tańszym organizowaniu podróży.

Jak Wam się podobały przewodniki po Wenecji? Byliście już? Jakie inne miejsca polecacie? Napiszcie w komentarzu poniżej!